poniedziałek, 27 października 2014




   Moja mama zadowala Liamowi setki pytań i na każde odpowiadał, ale kiedy spytała jak się poznaliśmy spojrzał na mnie spłoszony.

- My... spotkaliśmy się w lesie. Lee przez przypadek trafił do mojego miejsca i zaczęliśmy rozmawiać. - wydukałam po chwili, a chłopak pokiwał głowa. Nagle zadzwonił dzwonek i mama dała nam spokój. 
- Czy twoja mama jest dziennikarką? - spytał mnie szeptem Lee. - Bo z pytaniami radzi sobie świetnie. - na te słowa parsknęłam śmiechem. Chciałam mu odpowiedzieć, ale do kuchni weszła rozradowana Trudy (moja mama) z jakimś facetem. 
- Kotku to jest David. Mój szef. Zatrudnił mnie około tydzień wstecz. - przedstawiła mężczyznę mama.
- Szef? Dlaczego wcześniej nic nie mówiłaś? - spytałam oburzona.
- Wspominałam ci. Wtedy jak wróciłaś późno do domu. - na te słowa odwróciłam wzrok. Pewnie, że mi mówiła. Po prostu ja zamiast wysłuchać własnej matki myślałam o chłopaku, którego nawet nie znałam. Natychmiast kopnęłam się w myślach za to i zaczęłam ze skruchą. 
- Przepraszam! Miałam coś na głowie i nie potrafiłam się skupić, a..
- Spokojnie. Nic nie się stało - przerwała mi. Lee odchrząknął. 
- Witam. Jestem Lee. - rzekł po czym wyciągnął rękę do Davida, a on w odpowiedzi nią potrząsnął.
- Miło mi. - odparł facet hipnotyzującym głosem. Po przywitaniu i rożnych innych grzecznościowych bzdetach zasiedliśmy przy stole i nie powiem, bo Trudy się postarała. Ja i Liam siedzieliśmy obok siebie, a naprzeciwko nas usadowili się David z moja matką. Naprawdę bardzo blisko, a może po prostu mi się wydawało...
- Lee? Czym zajmują się twoi rodzice? - spytała w pewnym momencie Trudy. Na te słowa chłopak spochmurniał.
- Moi rodzice nie żyją od roku. Teraz ja zajmuje się moja siostra - Susan. - odpowiedział chłodno i odwrócił wzrok, ale i tak zobaczyłam w jego oczach ból. Ból i tęsknotę. Widok Liama w taki stanie krajał mi serce i bez namysłu wzięłam pod stołem jego dłoń w swoją i spletłam swoje palce z jego. Na ten gest spojrzał na mnie  ze zdziwieniem, a później wzmocnił uścisk i mimo śladu wcześniejszego bólu w oczach podniósł jeden kącik ust do góry w rozbrajającym uśmiechu. Katem oka spostrzegłam jak Trudy i David spojrzeli po sobie znacząco. Rzuciłam mamie piorunujące spojrzenie. Zarumieniła się i zaczęła przepraszać Liama za poruszenie drażliwego tematu na co on odpowiedział wzruszeniem ramion. 
- Jak chcecie możecie iść do pokoju. - podejrzewam, że Trudy nie była, aż tak zachwycona tą opcją, ale chciała się zrekompensować. Nie czekając, aż zmieni zdanie wstałam i pociągnęłam ze sobą Lee na górę. Kiedy zamykałam drzwi pomyślałam, że to trochę dziwne, że na pierwszej randce zapraszam chłopaka do swojego pokoju. Lee posłał mi łobuzerski uśmiech.
- Czyli to jednak randka. - bardziej stwierdził niż pytał. A ja ogłupiałam, bo przecież właśnie o tym samym myślałam. Chyba znów rozgryzł co siedzi w mojej głowie, bo roześmiał się i powiedział. 
- Czyli nikt ci jeszcze nie powiedział, że myślisz na głos? 
- Co? Ja.. - zaczęłam głupkowato przez co on wybuchł salwą śmiechu. Za karę dostał kuksańca w bok. 
- Auu!- krzyknął i zaczął okrutnie torturować mnie gilgotkami. W całej tej zabawie nie zauważyłam kiedy znaleźliśmy się na łóżku. To spostrzeżenie wywołało u mnie dreszcz. Leżeliśmy nieruchomo wpatrując się sobie w oczy. Chwycił w palce zbłąkany kosmyk moich włosów, a w jego oczach zobaczyłam błysk. Jak zaczarowana wpatrywałam się w jego ustach, a on pochylił się i pocałował mnie w czoło. Wstał powoli z ciemniejącym wzrokiem oznajmił, że na niego pora. 
- Lee? - zaczęłam kiedy wychodził. - Zobaczymy się jeszcze. Prawda? - spytałam cichutko po chwili wahania. Po tym uniósł moją dłoń do ust i z wargami na niej powiedział
- Oczywiście. - i złożył na ręce delikatny pocałunek. Odwrócił się, a ja z płonącymi policzkami i blaskiem w oczach otworzyłam drzwi mojego pokoju. Kiedy schodziliśmy po schodach usłyszałam, ze Trudy i David cicho rozmawiali. Będąc na dole zdążyłam jeszcze zarejestrować, ze już nie siedzieli, a stali bardzo blisko siebie, a moja mama uśmiechała się do szefa kokieteryjnie. Po prostu mnie zatkało. Kiedy nas zauważyli odskoczyli od siebie jak oparzeni.Nic nie mówiąc ja i Lee ruszyliśmy do wyjścia. Będąc na podjeździe zgodnie wybuchnęliśmy śmiechem. Przed oczami stała mi po prostu ich komiczna reakcja. Pożegnałam się z chłopakiem i wróciłam do środka. Próbowałam czytać, ale co chwila oczami wyobraźni widziałam wydarzenia dzisiejszego dnia. Ziewnęłam i zwinęłam się na łóżku w kulkę. Sen zmorzył mnie kiedy na ustach miałam uśmiech, a w sercu zieleń jego oczu.

_________________________________________________________________



Przepraszam za nieobecność!

Mam nadzieję, że mi wybaczycie:3 Oto dla was nowy rozdział, a ja zmykam spać.
DOBRANOC! ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz