środa, 26 listopada 2014
Od wypadu do galerii minęło już kilka dni. Codziennie widywałam się z Liamem. Nawet zabrał mnie do siebie i poznał z Susan, która okrzyknęła mnie bohaterką słysząc, co zrobiłam Denisowi w centrum handlowym. Bardzo ją polubiłam więc omówiłyśmy się na kawę. Same, co Liam odebrał jako osobistą obrazę. Razem z Su śmiałyśmy się z tego, ale on chyba o tym nie wiedział. Siostra chłopaka stała mi się bardzo bliska i po pewnym czasie byłam stałym gościem w ich domu. Często u nich nocowałam, ale Trudy chyba była z tego zadowolona, ponieważ w końcu znalazłam przyjaciółkę. Tym razem byliśmy tylko we dwoje. Ja i Lee. Spacerowaliśmy ciemnymi uliczkami kiedy do głowy wpadł mi szalony pomysł. Przytuliłam chłopaka i szepnęłam mu kusicielsko do ucha.
- Chodźmy do mnie.
- A co z Trudy? - spytał. Uśmiechnęłam nonszalancko i wzruszając ramionami powiedziałam:
- Tak się składa, ze jest w delegacji. - w odpowiedzi pocałował mnie. Złapaliśmy się za ręce i ruszyliśmy do mnie. Wkładając klucz do zamka poczułam, ze Lee delikatnie mnie całuje. Rozpoczął za uchem, aby skończyć na obojczyku. Jego wędrówka pewnie trwałaby dłużej gdyby nie moja interwencja. Mianowicie otworzyłam drzwi, złapałam za poły jego koszuli i wyciągnęłam go do środka. Zamknęłam drzwi i oświeciłam światło w korytarzu, jednocześnie próbując zerwać z Liama koszulkę. Kiedy wykonałam swoje zadanie moim oczom ukazała się twarda, muskularna klatka piersiowa chłopaka. Lee całując jednym ruchem pozbawił mnie bluzki, pod którą ukrywał się czarny koronkowy stanik. Chłopak odsunął się, by złapać oddech i spojrzał na mnie z zachwytem błyszczącym w oczach, po czym znów zatraciliśmy się w pocałunku. Nie wiem dokładnie kiedy to się stało, ale pojawiliśmy się w ciemnej kuchni. Ręce Liama wędrowały po moim ciele wywołując u mnie dreszcze rozkoszy. Moja ręka wyznaczała szlak na jego umięśnionych plecach, a w tym czasie druga bawiła się jego włosami. Podniósł mnie i posadził na blacie całując mój obojczyk. Położyłam się czując pod plecami chłodną powierzchnię blatu, a on swoimi ustami nadal wyznaczał trasę na moim ciele. Zaczął pieścić mój brzuch, a ja wygięłam się w łuk przy okazji strącając patelnię na podłogę. Lee roześmiał się, a jego gorący oddech owionął całe moje ciało wywołując kolejną fale pożądania. Wtedy zapaliło się światło ukazując nam Trudy w piżamie i z kijem baseballowym w ręku. Krzyknęłam zeskakując z blatu. Lee schował mnie sobie za plecami. Trudy upuściła kij i roześmiała się na całe gardło.
- Mamo.. Ja .. Ty przecież miałaś być w delegacji! - powiedziałam zapewne czerwona jak burak próbując znaleźć moja bluzkę, która jak się okazało leżała w korytarzu przy drzwiach.
- Tak. Wczoraj. - odpowiedziała i znów się rozchichotała. - spokojnie, róbcie co chcecie tylko zostawcie te biedne patelnie w spokoju! - wybuchła niekontrolowanym śmiechem, a po sekundzie zawtórowaliśmy jej.
- Dobrze, będziemy ciszej - odezwał się Liam i oberwał ode mnie w bok. Co jeszcze bardziej go rozśmieszyło.
- Dobranoc mamo.
- Dobranoc, dobranoc - odrzekła z błyskiem w oku i wróciła do swojej sypialni. Kiedy straciłam ją z oczu Lee roześmiał się w ustami przy moich wargach.
- No pięknie - rzekł z roześmianymi oczami zaglądającymi w głąb mojej duszy. Przy nim czułam si bezpieczna.
- Już zawsze będzie mi to wypominać - parsknęłam, a on pocałował mnie w czoło.
- Ubierz się, bo nie mogę się skupić. -wyszeptał lekko zachrypniętym głosem.
- A ja co mam niby powiedzieć? - spytałam zawadiacko po czym skierowałam się do korytarza po górna część naszej garderoby. W drodze do kuchni założyłam już swoją, a następnie rzuciłam Liamowi jego koszulkę. Złapał ja i wciągnął na siebie sprawnym ruchem. Zgasiłam światło, wzięliśmy się za ręce i weszliśmy po schodach do mojego pokoju. Leżałam w ramionach chłopaka, a on całował mnie czule po włosach. Później odpłynęłam w niebyt.
________________________________________________________________
Spokojnie, podczas pisania tego rozdziału żadna patelnia nie odniosła uszczerbku na zdrowiu ;D
Miłego dnia ^^
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz